Przeprowadźmy eksperyment myślowy. Nie wiem, czy eksperyment byłoby sens przeprowadzać dzisiaj (po nagonce antykorupcyjnej PISu - może i tam strajkują), no ale załóżmy, że eksperymentujemy, że dzisiaj to nie dzisiaj, tylko dzisiaj to któryś z dni sprzed trzech lat.
Wyobraźmy sobie miasto, które ma od 200k do 500k mieszkańców. Załóżmy że znajduję się gdzieś niedaleko stolicy.
Załóżmy, że w mieście tym istnieją placówki państwowej służby zdrowia.
W jednej z nich znajduję się machina, którą zowią tomograf komputerowy.
Zespół ludzi ją obsługujący, gdy rząd CBA jeszcze nie straszył, dbał o to, żeby nie pracowała ona na pełnych obrotach, ale załóżmy na 10% do 20% tego co mogła wyrobić dziennie.
Skutkowało to paradoksalnymi, dla każdego socjalisty, benefitami operatorów machiny :
a) mieli mniej pracy => więcej czasu na pogadanki przy kawusi
b) do ich maszynowni ustawiały się długie kolejki => w razie zagrożenia życia bliskiej osoby - krewniak nie szczędził pieniędzy i owych maszynistów nagradzał sowicie, co by zwiększyli dzienne obłożenie maszyny o parę procent i bynajmniej nie brano w tym celu nikogo z początku kolejki.
Jak to jest, że Ci maszynisci/operatorzy strajkują obecnie z powodu swoich niskich zarobków. Przecież to wolny kraj. Można iść pracować gdzie indziej. Dlaczego zniewalają siebie, A ZARAZEM RESZTĘ SPOŁECZEŃSTWA ?
Oczywiście to tylko eksperyment myślowy i w porządnie wyregulowanym socjalistycznym kraju-raju jak nasz, nic takiego nie mogło mieć miejsca.
środa, 30 stycznia 2008
wtorek, 29 stycznia 2008
Niewolnicy koncernów samochodowych.
Podatek dochodowy jest zły !!!
tłumaczeń jest wiele, a swego rodzaju tumiwisizm większości naszych krajan jest potężny.
Każdy libertarianin/liberał/prawicowiec od razu powie, że stanowi on zamach na wolność obywatelską, a co gorsza zamach ten dokonywany jest przez przekupnego urzędnika bądź polityka.
Idąc dalej tym tropem - zastanówmy się, czy jeżeli podatek dochodowy, tak silny aparat represji i ubezwłasnowalniania ludzi jest w rękach Państwa, to czy ktoś wpływowy nie próbuje go jakoś wykorzystać i ukierunkować.
Śmiem twierdzić, że jednymi z beneficjentów tego stanu rzeczy są koncerny samochodowe. W Polsce już ponad połowa nowo sprzedawanych samochodów, to samochody kupowane przez firmy i o ile dynamika sprzedaży nowych aut osobom fizycznym maleje, o tyle dynamika sprzedaży nowych samochodów firmom rośnie w zawrotnym tempie.
Czy to wynika tylko z chęci ciągłego jeżdżenia nowymi samochodami ? Moim zdaniem nie. Jest to po prostu jeden z łatwiejszych sposobów ucieczki przed podatkiem dochodowym. Najbardziej jaskrawym przypadkiem, w kontekście tematyki tego blogu, jest wzięcie samochodu "w leasing", który to funkcjonuje tylko i wyłącznie z powodu istnienia podatku dochodowego ( nabywcy się to opłaca, mimo że zarabia na nim firma leasingowa, bo całość rat leasingowych "wrzuca" w koszta ).
Drogi czytelnik może się ze mną nie zgodzić, ale dla mnie namacalne efekty i dowody na to, że sytuacja jest chora i patologiczna, to :
- istnienie firm leasingowych (rzesza ludzi żyje z tego, żeby pomagać innym nie płacić podatków, ale niestety ta rzesza żyje z naszej krwawicy na zasadzie mniejszego zła)
- samochody, które rozsypują się po kilku latach od nowości ( jak to jest, że stary Mercedes, Opel, czy Ford, jeżeli nie był bity, i był w miarę zadbany będzie mniej usterkowy i z mniejszym prawopodobieństwem będzie rdzewieć niż pięcioletnie auto ?
Tak jakby celem życia człowieka było jeżdzenie nowymi samochodami.
Niestety ktoś za nas zdecydował i nas do tego zmusza. Ten ktoś, gdy nie kupujemy tego co on chce, zostawia nam jakieś resztkówki z tego co wypracowujemy. No chyba, że zdecydujemy się kupić to co on chce, wtedy nam podsypie pieniążków wmawiając, że dobrze robimy.
Ja i tak wolę stare auta.
Nie ma to jak mocny początek. Postanowiłem tak rozpocząć mojego bloga, oraz w dużej mierze podatkowi dochodowemu tegoż bloga poświęcić, bo żaden z innych podatków tak mnie nie boli jak właśnie ten.
No to zaczynamy !
Najgorsze jest to, że 95% społeczeństwa odbiera to, że musi go płacić tak samo jak to, że jutro rano wstanie słońce - czyli "oczywistą oczywistość". Natomiast na każdy pomysł usunięcia go, ta sama grupa reaguje tak, jakby postulować o to, by od dnia następnego słońce już nie wstawało.
- bo się nie da
- bo najbiedniejsi wyjdą na ulicę (biedni i tak nigdy nie wychodzą, wychodzą Ci którzy są silni, w za przeproszeniem, kupie)
- bo zastąpienie go innym podatkiem - np. od aktywów jest niewykonalne ( podatek dochodowy trudniej sciągać i trudniej panować nad tym kto co mógł, a czego nie mógł odliczyć - a Państwo się jednak jakoś w to babra)
No to zaczynamy !
Najgorsze jest to, że 95% społeczeństwa odbiera to, że musi go płacić tak samo jak to, że jutro rano wstanie słońce - czyli "oczywistą oczywistość". Natomiast na każdy pomysł usunięcia go, ta sama grupa reaguje tak, jakby postulować o to, by od dnia następnego słońce już nie wstawało.
- bo się nie da
- bo najbiedniejsi wyjdą na ulicę (biedni i tak nigdy nie wychodzą, wychodzą Ci którzy są silni, w za przeproszeniem, kupie)
- bo zastąpienie go innym podatkiem - np. od aktywów jest niewykonalne ( podatek dochodowy trudniej sciągać i trudniej panować nad tym kto co mógł, a czego nie mógł odliczyć - a Państwo się jednak jakoś w to babra)
tłumaczeń jest wiele, a swego rodzaju tumiwisizm większości naszych krajan jest potężny.
Każdy libertarianin/liberał/prawicowiec od razu powie, że stanowi on zamach na wolność obywatelską, a co gorsza zamach ten dokonywany jest przez przekupnego urzędnika bądź polityka.
Idąc dalej tym tropem - zastanówmy się, czy jeżeli podatek dochodowy, tak silny aparat represji i ubezwłasnowalniania ludzi jest w rękach Państwa, to czy ktoś wpływowy nie próbuje go jakoś wykorzystać i ukierunkować.
Śmiem twierdzić, że jednymi z beneficjentów tego stanu rzeczy są koncerny samochodowe. W Polsce już ponad połowa nowo sprzedawanych samochodów, to samochody kupowane przez firmy i o ile dynamika sprzedaży nowych aut osobom fizycznym maleje, o tyle dynamika sprzedaży nowych samochodów firmom rośnie w zawrotnym tempie.
Czy to wynika tylko z chęci ciągłego jeżdżenia nowymi samochodami ? Moim zdaniem nie. Jest to po prostu jeden z łatwiejszych sposobów ucieczki przed podatkiem dochodowym. Najbardziej jaskrawym przypadkiem, w kontekście tematyki tego blogu, jest wzięcie samochodu "w leasing", który to funkcjonuje tylko i wyłącznie z powodu istnienia podatku dochodowego ( nabywcy się to opłaca, mimo że zarabia na nim firma leasingowa, bo całość rat leasingowych "wrzuca" w koszta ).
Drogi czytelnik może się ze mną nie zgodzić, ale dla mnie namacalne efekty i dowody na to, że sytuacja jest chora i patologiczna, to :
- istnienie firm leasingowych (rzesza ludzi żyje z tego, żeby pomagać innym nie płacić podatków, ale niestety ta rzesza żyje z naszej krwawicy na zasadzie mniejszego zła)
- samochody, które rozsypują się po kilku latach od nowości ( jak to jest, że stary Mercedes, Opel, czy Ford, jeżeli nie był bity, i był w miarę zadbany będzie mniej usterkowy i z mniejszym prawopodobieństwem będzie rdzewieć niż pięcioletnie auto ?
Tak jakby celem życia człowieka było jeżdzenie nowymi samochodami.
Niestety ktoś za nas zdecydował i nas do tego zmusza. Ten ktoś, gdy nie kupujemy tego co on chce, zostawia nam jakieś resztkówki z tego co wypracowujemy. No chyba, że zdecydujemy się kupić to co on chce, wtedy nam podsypie pieniążków wmawiając, że dobrze robimy.
Ja i tak wolę stare auta.
Subskrybuj:
Posty (Atom)